świat moim okiem

Węgry

Tak się złożyło, że Węgry zawsze były tylko krajem tranzytowym w drodze do Rumunii. Raz zatrzymaliśmy się na godzinę w Tokaju, coby zapasy wina zrobić. Nadrobiliśmy to w 2002 r., obchodząc tam w weekend majowy z przyjaciółmi Asi jej urodziny. Niewiele się naoglądaliśmy, w sumie poza Tokaj nosa nie wystawiliśmy. Ale były to dni cudowne, gorące, przesycone smakiem i zapachem wina.

Tokaj
Tokaj
Tokaj
Tokaj
Tokaj
Tokaj

 

Creative Commons License 2000-2010 Grzegorz Bednarczyk

Materiały z tej strony są objęte prawami autorskimi na » licencji Creative Commons - zajrzyj do » noty na temat praw autorskich.